Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Tytuł tej notatki: Teil #1 "To jest przecież kupa mięsa, z niewielką ilością szarych komórek, z czego jedna to ta z której dzwoni…"
Napisane dnia: 28.08.2007
Autor: vorbei
Tylu skomentowało: [
Powrót]
Spróbuj i ty: Wypowiedz się
Nie lubimy wstępów, ale trzeba jakoś zacząć… tak więc PROLOG.
Zaczęło się to pewnego pięknego, deszczowego i pochmurnego dnia. Kylie musiała zostawić przyjaciół w Polsce, w Krakowie. Do Niemiec przyjechała, by doszlifować język i pouczyć się rok w zagranicznej szkole, by móc tu później studiować. Nie mogła się odnaleźć wśród ludzi z klasy ponieważ była bardzo oryginalna. I tu zaczyna się jej historia…
- Hey, jestem David. – Powiedział do niej chłopak z miłym uśmiechem na twarzy. Miał w sobie coś, co przyciągało ludzką uwagę. Jego brązowe włosy były w artystycznym nieładzie, a szare oczy mieniły się różnymi odcieniami szarości wpadając delikatnie w niebieski. Ubrany był w czarne spodnie z paskiem z 3 rzędami ćwieków i zieloną koszulę w kolorze khaki wypuszczoną ze spodni.
- Cześć, Kylie… miło mi… - Odpowiedziała dziewczyna ubrana w długą czarno-czerwoną gotycką spódnicę i prostą elegancką bluzkę koloru białego. Jedynym jej makijażem był czarny cień na powiekach podkreślonych eyelinerem i jasno czerwony błyszczyk. Była pod wrażeniem szerokiego uśmiechu przystojnego kolegi z klasy.
- Nowa jesteś… Jeśli nie będą cię akceptować, to się nie przejmuj… ja też nie mam tu przyjaciół. Ludzie w tej klasie są … ehh nie warto mówić… Same lalki barbie i pakerzy…
- Dzięki, dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. – Dziewczyna uśmiechnęła się do chłopaka promiennie. Dopiero teraz zauważył malutki kolczyk w jej nosie.
- Ciszaaaaa!!!! –Uspakajała ognistowłosa nauczycielka, która była wychowawczynią tej rozbrykanej klasy. – Na tablicy macie wypisany plan lekcji. Usiądźcie do ławek i przepiszcie go. – Dodała po uspokojeniu się klasy. – Chcę wam przedstawić nową uczennicę. Poznajcie Kylie Rose. Jest amerykanką mieszkającą w Polsce. Przyjechała do nas podszkolić nasz ojczysty język. Proszę, bądźcie dla niej mili. Usiądź gdzieś.
- Chodź tu. – Powiedział czarnowłosy chłopak z którym rozmawiała przed chwilą. Już po chwili siedziała obok czarnowłosego chłopaka w ostatniej ławce w rzędzie przy oknie. I o dziwo mimo, że zaczęła pisać jako ostatnia skończyła pierwsza. Trzeba było powiedzieć, że pisała dość szybko i nie robiła zbyt dużo błędów, w żadnym języku oprócz francuskiego, który zostawiła w spokoju po 2 tygodniach zajęć.
- Gdzie mieszkasz? – Zapytał
- W internacie. – Powiedziała mu
- Odprowadzę cię.
- Nie musisz…
- Nawet jak byś nie chciała, to i tak mam po drodze.
- Skoro tak, to możemy iść razem.
Po spisaniu planu przez Davida wyszli z Sali i ruszyli w stronę wyjścia. Po drodze doszedł do nich jakiś chłopak ubrany w luźne jeansy i biały t-shirt.
- Znowu te przygłupy z 9 d się czepiały. – Powiedział do czarnowłosego, po czym zauważył, że nie jest on sam.
- Timo, poznaj Kylie. Jest nowa u mnie w klasie, mieszka w Polsce i przyjechała na rok. Wiesz jaka jest moja klasa, „dlatego przygarnąłem” ją do siebie. Kylie, to jest mój przyjaciel Timo.
- Hey. – Powiedziała dziewczyna.
- Tee, czyżby nasze paszczaki miały dziewczynę? Na dodatek wspólną! – 3 chłopaków zaczęło się śmiać na cały hol.
- Mam jedno pytanie. – Powiedziała
- No jakie?
- Wiesz że bigamia jest karalna? – Zapytała
- Że bi co? – powiedział jeden z chłopaków
- Widać, że nie jesteś inteligentny, ale nie myślałam, że do tego stopnia. Bigamia wprawdzie dotyczy małżeństw, ale to beznadziejna sprawa. Nie lubię nieinteligentnych chłopaków, więc sorki, ale wychodzimy.
Wyszli ze szkoły i od razu dziewczyna została obrzucona tysiącem pytań.
- Spokojnie, jeszcze raz tylko wolniej, bo niezbyt kapuję ten szybki niemiecki.
- Nie bałaś się takiemu powiedzieć coś takiego? – Powiedział Timo
- To jest przecież kupa mięsa, z niewielką ilością szarych komórek, z czego jedna to ta z której dzwoni… - Wyjaśniłam mu dosyć szybko. Chłopaki zaczęli się śmiać i w takiej miłej atmosferze doszłam do internatu.
- Odwiedzicie mnie kiedyś? – Zapytałam
- A jaki masz numer pokoju? – Odpowiedział pytaniem na pytanie David
- 47.
- Spoko, może jakoś trafimy. – Powiedział Timo i dał mi całusa w policzek na pożegnanie, to samo zrobił David. Powiedziałam im krótkie papa i poszłam do swojego pokoju.
No cóż... Prolog bardzo mi się spodobał;) Będę czekać na kolejną notkę;) Mam prośbę... Mogłabym zostać poinformowana o nowym rozdziale? Z góry dziękuję;) Pozdrawiam!
P.S. Dodałam do fav;)
Leszczyk 28.08.2007
| brak www IP: 83.13.138.170